Handel wynosi się ze Strzelec
Tylko w centrum miasta w ostatnich 3 miesiącach swoje podwoje zamknęły między innymi sklep z firanami, z zabawkami, biuro usług kredytowych, dwa sklepy jubilerskie, komputerowy, sklep oferujący lampy i ozdoby do domu, a także trzy sklepy odzieżowe i dwie restauracje. Są też takie, które żeby nie splajtować zmieniają asortyment czy dzielą lokale, a wygospodarowane wolne przestrzenie wynajmują innym przedsiębiorcom.
Jak grzyby po deszczu
W zeszłym roku na terenie gminy powstało około 300 firm - dowiedzieliśmy się w referacie inicjatyw gospodarczych i promocji strzeleckiego urzędu. - Od kilku lat tendencja jest stała - najwięcej powstaje firm handlowych i budowlanych.
- Przez lata pracowałem na budowach w Niemczech, Holandii i Anglii. Mam doświadczenie, odłożyłem trochę pieniędzy. Nie chcę już mieszkać w wynajmowanych pokojach i słuchać poleceń szefów. Wolę pracować na swoje. Dlatego otwieram firmę w mieście, skąd pochodzę - mówi Krzysztof Nowak ze Strzelec.
Sklep? A owszem...
Anna Graca przez lata handlowała ubraniami.
- Objeżdżałam targowiska na terenie Opolszczyzny i Śląska - mówi. - Raz było lepiej, raz gorzej. Zdarzało się, że po sezonie zostawałam z masą niesprzedanego towaru. Pomyślałam, że w sklepie będzie mi łatwiej znaleźć nabywców. Rok próbowałam rozruszać biznes. Ale więcej czasu zajmowało mi martwienie się, czy będzie wystarczająco pieniędzy w kasie, żeby opłacić ZUS. Postanowiłam zmienić profil. Dalej handluję ubraniami, ale teraz są to ciuchy używane, sprowadzane z zagranicy. Na brak klientów nie mogę narzekać. Kupują u mnie ci, którzy chcą znaleźć oryginalne ubrania w dobrej cenie, jak i ci, których po prostu nie stać na zakupy droższych ubrań w sklepach.
Lumpeks show!
- Przynajmniej jest gdzie kupować za małe pieniądze - mówi Paulina, studentka. - Żeby w strzeleckich sklepach kupić spodnie czy sukienkę, trzeba wydać przynajmniej 100 zł. A jakość często zostawia wiele do życzenia. W lumpeksie za tę kwotę mogę kupić o wiele więcej i niekoniecznie są to stare szmaty - gdy ma się czas i smykałkę do szukania, można znaleźć ciuchy znanych firm.
Karolinka, Silesia, Forum - hurra!
Kasia i Anka w piątek szalały najpierw na targu, potem w strzeleckich sklepach.
- Nic ciekawego nie znalazłyśmy - mówiły. - W większości sklepów jest mniej więcej to samo. Poza tym, jak u nas może być duży wybór, jak sklepów tak mało? Żeby kupić jakiś fajny ciuch, trzeba wsiąść w auto i pojechać do Opola, Gliwic czy Katowic. Dwie godziny biegania po centrum handlowym i jest się modnie ubranym od stóp do głów. Problem tylko z kasą. Bo nie dość, że trzeba dojechać, to na zakupy trochę też się wyda... Ale wystarczy mieć sposób - przeglądać wieszaki z przecenionymi sztukami i polować na wyprzedaże.
(Nie) dla każdego coś dobrego
- W wielkich sieciówkach bez problemu ubiorą się młodzi ludzie. Dojrzali konsumenci będą mieli z tym problem - mówi Aleksandra Żyła, prowadząca w Strzelcach sklep z luksusową odzieżą. - Dlatego nie obawiam się tego, że będę musiała zamknąć sklep. Od lat dbam o moich klientów i oni wiedzą, że nie tylko sprzedam im bluzkę czy żakiet, ale też porozmawiam, doradzę. Znam swoje klientki, wiem, jaki mają gust, w czym wyglądają dobrze. Niestety, rynek podąża coraz bardziej w stronę wielkich sieci. Tylko w ubiegłych 3 latach z rynku zniknęło wielu polskich producentów. Są wypierani przez tanie ubrania robione w Chinach czy Bangladeszu. Tanie, ale o wiele gorsze jakościowo. Klienci, którzy chcą kupić dużo, często zmieniać ubrania czy dodatki, wybiorą sieciówki albo lumpeksy. Ci, którzy stawiają przede wszystkim na jakość i klasykę, pozostaną wierni lokalnym handlowcom.
Kto da więcej?
Problemem, który mocno daje się we znaki handlowcom z małych miast, jest koszt wynajmu lokalu. Ceny w Strzelcach nie są o wiele niższe niż te w Opolu.
- Średnio za metr kwadratowy powierzchni do wynajęcia w centrum Strzelec zapłacimy ok. 30-35 zł. W Opolu, w uliczkach odchodzących od rynku, ceny wynoszą ok. 40-50 zł za metr - mówi Ewa Żurowska prowadząca biuro pośrednictwa nieruchomości. - Są w Strzelcach lokale wynajęte 2-3 lata temu, wtedy ceny kształtowały się na poziomie 60 zł/m. Obecnie najemcy je renegocjują, ponieważ często nie są w stanie zarobić na opłaty. W Opolu też nie jest o wiele lepiej - sporo lokali stoi pustych, a jeśli znajdują się najemcy, to raczej z działu usługowego, niż handlowego. Sklepy przenoszą się do dużych galerii. Tam co prawda koszty najmu są przynajmniej 5 razy wyższe niż w centrum miasta, ale za to nie ma obawy, że nie będzie klienta. Odpływ ludzi do galerii handlowych odczuwają nie tylko mniejsze miasta, ale również Opole.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



