Pobierz widget

GOŁAŃCZ - KTO NIE LUBI KSIĘDZA DZIEKANA?

14 sierpień 2010, 21:54
Średnia: 0.0 (0 głosów)
- Co łaska, ale dają 500 zł - tak w opinii parafianki wygląda jedna z pozycji „cennika” za usługi gołanieckiego proboszcza. Natomiast inna, bezrobotna z dwójką dzieci, musiała donieść brakującą - zdaniem księdza - opłatę za pochowanie męża. Może pomogą kasy fiskalne? Znamienne są tutaj słowa proboszcza, który zapewnia, że nie lubi pieniędzy.
GOŁAŃCZ - KTO NIE LUBI KSIĘDZA DZIEKANA?


Nie jest łatwo być na świeczniku, prowadzić działalność gospodarczą, mieć wpływ na to, co ludzie myślą i jednoczesne być lubianym. Jednak w przypadku księży, którzy są przecież pasterzami swoich owieczek, duchowymi przewodnikami i powinni być wzorem do naśladowania, sytuacja wygląda trochę inaczej. Homilie są pełne Ewangelii i nawoływania do współczucia oraz dzielenia się z bliźnimi. Jak mówią wierni, gołanieckie kazania cechuje monotonia. Niezrozumiałe jest wobec tego postępowanie licznych wysłanników kościoła. Skoro dobra doczesne to marność, skąd bierze się zatem pęd do bogacenia się u niektórych księży? Często jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdzie wobec tego siedzą ludzie oskarżający ks.kan. Leonarda Kowalczyka?


Religia za pieniądze, sprzątanie za darmo

Każdy człowiek rozumie, że za wykonaną pracę należy się zapłata. W sklepach są metki z cenami, rzemieślnicy wykonują usługę według określonego schematu, a pytając o opłatę pogrzebową lub ślubną, czy też za chrzest, otrzymujemy odpowiedź:: - Co łaska, ale dają ... - mówi parafianka z Gołańczy. Rzeczywiście, dalej słyszymy różne kwoty. Bez względu na zasobność portfela parafianina ksiądz proboszcz wyegzekwował zapłatę za pogrzeb od jednego z nich. Z relacji innej oburzonej parafianki wynika, że nie wziął nawet pod uwagę sytuacji materialnej kobiety. Została sama, bezrobotna i z dwójką dzieci na utrzymaniu.- Nigdy bym do takiej sytuacji nie dopuścił. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, to sam pomagam. Ludzie dają 20 zł, albo tyle ile mają. To jest posługa kapłańska - odpowiada na zarzuty proboszcz.

Praca została wykonana, więc trzeba zapłacić - pomyślałby każdy rozsądnie myślący człowiek. Nieistotna jest w tym momencie cena, chociażby na przykład pięć stówek za niecałe dwie godziny to super wynagrodzenie. Jednak, biorąc pod uwagę drugą stronę medalu, dlaczego - jak mówią niektórzy parafianie - gołaniecką świątynię sprzątają ludzie wyczytywani z przygotowanej przez proboszcza listy i nie otrzymują za to zapłaty? Można przyjąć, że robią to dla Kościoła. W takim razie ksiądz powinien zastanowić się, czy nie warto nauczać religii w szkole w ramach swoich kapłańskich obowiązków.- Płacę za obiady lub daję pieniądze potrzebującym. Ja wiele nie potrzebuję, a jeżeli ktoś nie przychodzi sprzątać, nie robię z tego problemu. Z pieniędzy, które zarabiam, staram się pomagać dzieciom - wyjaśnia ksiądz kanonik. Proboszcz kupił kiedyś kilkadziesiąt par butów...


Woda za pięć dych?

Rozmawiając z ludźmi można się dużo dowiedzieć. Jedni są obiektywni, inni nie, ale w przypadku gołanieckiego księdza dziekana ciągle powtarza się jeden zarzut. - Nasz proboszcz ma obsesję na punkcie pieniędzy - mówią. Daje także wolną rękę innym. Nie chce się wierzyć, że do opłaty za chrzest dochodzi wynagrodzenie kościelnego. Głośno jest wśród parafian o nieoficjalnym „cenniku”. Podgrzanie zimą wody dla niemowlaka podczas chrztu kosztuje 50 zł. Swoją cenę ma również rozwinięcie czerwonego dywanika. Parafianie płacą więc od rodzaju usługi. - Oddzielnie trzeba zapłacić nawet pani grającej na organach, kiedy są chrzty, chociaż msza jest zaplanowana i nie przychodzi ona do kościoła specjalnie - oburza się rozmówca.

Proboszcz zaprzecza tym słowom. - To są posługi kapłańskie, więc wierni mogą zapłacić ile chcą. Wielu przynosi pieniądze później, albo wcale. Jak nie przyniosą, to też dobrze - twierdzi. Poza tym parafia nie zatrudnia kościelnego ani organisty. Nie pobierają więc oni wynagrodzenia.
Rysuje się obraz, który skłania do przemyśleń. Gołanieccy wierni wysuwali już propozycję założenia w biurze parafialnym kasy fiskalnej. - Może wtedy skończyłaby się ta samowolka - twierdzą. Jednak nie wszyscy są takimi zagorzałymi przeciwnikami księdza Kowalczyka. Jak się okazuje, zrobił on bardzo dużo dla parafii.


Nie lubie pieniędzy

W biurze parafialnym leżą sterty dokumentów, świadczących o pozyskiwaniu przez proboszcza sporych kwot pieniędzy dla parafii. - Ludzie nie są w stanie finansować remontów i utrzymywać tak ogromnego kościoła. Ich pomoc to niecałe 50 procent wydanych pieniędzy. Ja proszę, a jeżeli ktoś nie daje, to jego wola. Nawet inni księża dziwią się, że remontuję drugi kościół w Gołańczy. To przecież zabytek, odpowiadam. Dużo pieniędzy mam z dotacji państwowych lub z fundacji - broni się dziekan. Z tych wszystkich dofinansowań trzeba się rozliczać, istnieją więc odpowiednie dokumenty. Ksiądz Kowalczyk mówi również, że nie lubi pieniędzy, nie są one najważniejsze w życiu. Nie chodzi mu także o własną wygodę. Plebania jest rzeczywiście schludna, ale bez przepychu. W biurze parafialnym stoi krzesło z ruszającym się siedziskiem...


Poszlibyśmy gdzie indziej, ale...

Głosy oburzenia słychać często, ale z reguły wszyscy zastrzegają sobie anonimowość. Można tylko snuć domysły na temat motywów ich postępowania. Piszemy więc: parafianka, czytelniczka, rozmówczyni. Nie wszyscy z tych czy innych powodów firmują swoim nazwiskiem to, co mówią. - Gdyby tu u nas był inna parafia, to pewnie połowa ludzi by do niej poszła. A tak musimy siedzieć i słuchać jednego proboszcza. Ja będę nadal chodzić, bo robię to dla mojego Boga, a nie dla księdza kanonika - mówi zawiedziona rozmówczyni. - Ksiądz Kowalczyk powinien odejść na emeryturę. Odliczamy dni... - dopowiada inna.

Atakowany kapłan osiągnął już wiek emerytalny. Pracuje jednak aktywnie na rzecz parafii. - Ja naprawdę chciałbym, żeby ludziom żyło się tu lepiej. Dopóki daję radę, to robię co mogę. Na emeryturze natomiast nie będę gdzieś daleko, ale tutaj - pokazuje wymownym gestem w kierunku miasta. Powiedział również, że jedynie jego brat mieszka w Poznaniu. On sam nie ma tam nic. Oszczędności natomiast to jego prywatna sprawa, ale wspomniał, że pracował kiedyś w Stanach Zjednoczonych i zarobił tam trochę grosza.


Cezary Kucharski

FOTO Miłosz Drążkiewicz:  W wągrowieckiej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Agata Strzelecka chrzcząc córkę Basię, nie usłyszała minimalnej stawki za "usługę" ani kosztów dodatkowych, takich jak podgrzewanie wody, mimo ze ciepło nie było...  

Artykuł wyświetlono 2743 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
a k - 17 październik 2011, 12:47

Uważam, że nie ma lepszego księdza od ks.kan. Leonarda Kowalczyka, bardziej przejmującego się losami innych ludzi. Należę do parafii od 10 lat, w naszej rodzinie w tym czasie ksiądz Leopold udzielił nie jednego sakramentu i NIGDY nie usłyszałam minimalnej stawki za "usługę" ani kosztów dodatkowych. Nie wiem skąd ludzie wyciągają takie bzdury. "Gdyby tu u nas był inna parafia, to pewnie połowa ludzi by do niej poszła."- pisze ANONIMOWA parafianka, więc droga parafianko są inne parafie a odległość do nich taka sama jak do dobrego marketu w którym zjawiasz się średnio 3 razy w tygodniu a pieniędzy na paliwo nie żałujesz. Ksiądz Kowalczyk, to człowiek o wielkim sercu, zawsze skory do pomocy.

Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Głos Wągrowiecki
Wydawca
Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza sp. z o.o.
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat wągrowiecki
Nakład
4550

Jedynka gazety
Small
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Szok! Funkcjonariusze z kutnowskiej komendy w biały dzień mieli w...
Zaledwie 22-letni podróżnik wraz ze swymi dwoma towarzyszami marzył...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najczęściej komentowane
Trzy lata temu „Tygodnik Podhalański” opublikował fragmenty rozmowy...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Rada Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych oświadcza, iż nie jest...
Pilska telewizja ujawniła niewygodne dla sędziego Mariusza Sygreli...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Najwyżej oceniane
9-etni Mateusz Leśniewicz z Długołęki (gmina Kobylin) został...
To nie do pomyślenia! Sześćdziesięcioletni Mieczysław Wasielewski...
Z doktorem Januszem CHOLEWIŃSKIM, specjalistą medycyny paliatywnej,...
Na kutnowskich Azorach i Majdanach wrze jak w ulu. Wszystko za...
– Tu u nas, w Stalowej, to jest jeszcze średniowiecze. Niby ludzie...