Pobierz widget

GOŁAŃCZ - Czy to fatum ciąży nad burmistrzem?

Cezary Kucharski, 08 luty 2012, 14:13
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Burmistrz Gołańczy pozwolił Powiatowemu Zarządowi Dróg w Wągrowcu wyciąć pięćdziesiąt sześć drzew, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze natychmiast go za to skarciło, wytykając uchybienia administracyjne wydanego zezwolenia.
GOŁAŃCZ - Czy to fatum ciąży nad burmistrzem?

foto: tapeciarnia.pl

Zarząd dróg w Wągrowcu wystąpił w październiku ubiegłego roku o zgodę na wycięcie drzew w pasie drogi powiatowej, na odcinku Gołańcz - Chawłodno. Powodem wycinki jest planowane, właśnie w tym miejscu, powstanie ścieżki pieszo-rowerowej. Mieczysław Durski, burmistrz Gołańczy, wydał decyzję o bezpłatnym sunięciu drzew. W zamian drogowcy mieli w ciągu roku, od chwili wykonania zadania, nasadzić siedemdziesiąt pięć innych, minimum pięcioletnich sadzonek.

Ekolodzy z Klubu Przyrodników w Świebodzinie, koło w Poznaniu, oprotestowali zgodę burmistrza.

- Urząd Miasta i Gminy Gołańcz przeprowadził swoje postępowanie bez dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy oraz wyczerpującego zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego - twierdzi Monika Słupska-Junalis, przewodnicząca składu SKO w Pile.

- Ponadto wszystkie zainteresowane strony nie mogły brać udziału w prowadzonych czynnościach. Przed wydaniem decyzji nie zawiadomiono Klubu Przyrodników o prawie uczestnictwa w postępowaniu i możliwości oceny zebranych dowodów. Uchybiono także zasadzie rzetelnego i pełnego uzasadnienia rozstrzygnięcia z uwzględnieniem stanu faktycznego i prawnego sprawy.

 - Nie podjąłem jeszcze decyzji jak zareagujemy na opinię kolegium - wyjaśnia Mieczysław Durski. - Zastanawiamy się czy złożyć odwołanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, czy też po prostu powtórzyć procedurę.

To co zrobi burmistrz w najmniejszym stopniu nie zmieni wagi zarzutów pilskiego kolegium.

 

Merytoryczne niedoróbki

Zdaniem SKO dla organu wydającego decyzję ważniejsze było powstanie ścieżki niż zachowanie drzew. Założeniem lokalnych władz była pomoc wnioskodawcy, a postępowanie cechowała powierzchowność i brak dbałości o ochronę przyrody. Podpisując zgodę burmistrz nie przeanalizował jej skutków dla środowiska.
Ponadto skład orzekający kolegium doszedł do wniosku, że decyzja nie dopuszczała możliwości zachowania jednych, a likwidacji innych drzew. Wtedy być może udałoby się dojść do porozumienia z protestującymi ekologami.

"Burmistrz nie wskazał również bezpośredniego, negatywnego wpływu drzew znajdujących się w pasie drogowym na poziom bezpieczeństwa osób korzystających z jezdni. Nie powołał się na ich zły stan zdrowotny. Przyjęto tylko, że drzewo to bariera. Idąc tym tokiem myślenia można przyjąć, że znaki drogowe czy latarnie uliczne lub ściany domów są zagrożeniem dla ruchu, a to oczywiście nieprawda. Tak też myśli Regionalny i Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, który nie uznał proponowanych do usunięcia drzew za niebezpieczne dla ruchu drogowego" podaje w uzasadnieniu SKO.

W związku z tym, że w opinii kolegium drzewa nie są zagrożeniem dla ruchu, konieczne było pobranie opłaty za ich wycinkę. Czego burmistrz również nie zrobił.

 

Walka czy kompromis?

W lutym doszło do spotkania Mieczysława Durskiego z przedstawicielem przyrodników, Robertem Torzem, dyrektorem zarządu dróg, sołtysem Chawłodna i zainteresowanymi samorządowcami.

- Uważamy, że warto się spotykać i przedstawiać wzajemne argumenty, dążąc do wypracowania porozumienia - zapewnia Tomasz Knioła, reprezentujący na zebraniu poznański oddział przyrodników. - Zgadzamy się z dyrektorem PZD, że drzewa na skraju rowu, po jego zewnętrznej stronie, nie kolidują z ruchem drogowym. Wobec tego zgadzamy się na wycięcie zachodniej strony alei i nasadzenie kilkuletnich drzew gatunku lipa drobnolistna. Po wschodniej stronie drogi, ze względu na zachowanie ciągłości potencjalnego siedliska chronionych gatunków owadów, postulujemy unikanie wycinania drzew przez okres około 30 lat.

- Szkoda, że nie porozmawialiśmy wcześniej, ale nikt z przedstawicieli klubu nie pojawił się na poprzednim zebraniu - tłumaczy dyrektor PZD. - Nie zgadzam się z oceną SKO. Nasze materiały były bardzo mocne. Oceniając zagrożenie dla ruchu drogowego należy wziąć pod uwagę rozporządzenie ministra infrastruktury, mówiące o lokalizacji drzew w pasie drogowym. My się na nim opieraliśmy. Natomiast sugerowanie możliwości usunięcia tylko niektórych drzew świadczy o tym, że nikt ze składu orzekającego kolegium nie był w Chawłodnie. To jest niemożliwe.

Wstępne porozumienie z ekologami daje nadzieję na budowę ścieżki rowerowej. Do końca lutego dyrektor Robert Torz złoży na ręce burmistrza Gołańczy kolejny wniosek o pozwolenie na usunięcie drzew.
 

Artykuł wyświetlono 171 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Głos Wągrowiecki
Wydawca
Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza sp. z o.o.
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat wągrowiecki
Nakład
4550
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Najbardziej znaną kobietą - bohaterką powstania styczniowego...
W październiku Bartosz Józwiak z Nowego Folwarku, ogólnopolski szef...
Celem Konkursu o tytuł „Dobroczyńca Roku” jest promocja idei...
Trasa pieszej wędrówki Martina Vosselera wiedzie wzdłuż drogi...
Podczas awaryjnego lądowania boeinga 767 SP-LPC na warszawskim...