FELIETON CEBULI - Śmieszno czy straszno?
Jeszcze dwa tygodnie temu kandydat na prezydenta zwracał się w duchu pojednania do przyjaciół Rosjan. Teraz szczekaczka kandydata w osobie Joachima Brudzińskiego pluje w tym samym kierunku jadem. Bo Lech Kaczyński leżał na miejscu katastrofy w ruskiej trumnie, a w dodatku na nieboszczyka padał deszcz. Człowiek nieogarnięty wścieklizną zada logiczne pytanie: niby w jakiej miał leżeć? Czy lecąc zaraz po tragedii do Smoleńska premier Tusk miał zabrać ze sobą trumnę polską? A może gruzińską, skoro Lech Kaczyński był największym przyjacielem prezydenta Gruzji, który z kolei jest pierwszym wrogiem prezydenta Rosji.
Logiczne pytania nie mają wobec wścieklizny racji bytu. Dlatego bezsensowne jest tłumaczenie rzecznika rządu, że nieboszczyk nie mógł zmoknąć, ponieważ w Smoleńsku nie było w tym czasie opadów. Rozum przegrywa, kiedy partia ogarnięta wścieklizną zarzuca premierowi, że nie zabrał do Smoleńska kampanii reprezentacyjnej. A Brudziński dodaje, że jest dumny z prezesa PiS, który nie pozwolił, aby Władimir Putin złożył mu kondolencje. Podczas pogrzebu na Wawelu Jarosław Kaczyński już złagodniał i przyjął wyrazy współczucia od prezydenta Miedwiediewa. No ale wtedy zaczynała się prawie kampania wyborcza i trzeba było oszukać naród rzekomą polityką miłości oraz gestów pojednania wobec przyjaciół Moskali.
Jak bardzo musi się ściąć białko w szarych komórkach, gdy broniący krzyża pod Pałacem Prezydenckim poplecznicy Prawa i Sprawiedliwości wciskają ostrzegawczą ulotkę do rąk harcerzy, którzy krzyż ten w dniach narodowej żałoby postawili. Napisano w niej, między innymi: ,,Wy, którzy dogadujecie się z nikczemnikami robicie ten sam błąd, który zrobili Żydzi. Oni też myśleli, że idą do łaźni a poszli do KOMÓR GAZOWYCH. Nie idźcie tą drogą’’ (pisownia oryginalna). To już nie jest wściekłość ani przejaw wyjątkowej głupoty. W takich sytuacjach potrzebny jest po prostu psychiatra, jako że idiotyczna bzdura przestaje być śmieszna, a robi się niebezpieczna.
Przed 10 kwietnia Jarosław Kaczyński należał we wszystkich sondażach do najmniej akceptowanych polityków. Osiągnięcie przez prezesa PiS świetnego wyniku w wyborach prezydenckich dowodzi, jak wielu Polaków dało się nabrać na sztuczki, dzięki którym wrodzona dla tej partii wścieklizna przeszła na kilka tygodni w stadium utajnione. W przyszłym roku czekają nas wybory parlamentarne. Jeśli nie chcemy, żeby znów było straszne to, co teraz jest tragicznie śmieszne, pamiętajmy, że Kaczyński może odegrać każdą rolę. Byle tylko sięgnąć po władzę.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



