FELIETON CEBULI - Skocz mi Tusk po piwo
Trzy tygodnie temu gościł w Opolu wiceminister zdrowia Jakub Szulc. Przedstawiciel rządu nie przyjechał na prywatną wycieczkę. Reprezentował szefową resortu Ewę Kopacz, a stawił się na zaproszenie Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, która skupia przedstawicieli liczących się w regionie środowisk. Pan Szulc jednoznacznie stwierdził, że wyniki kontroli ministerstwa zaprzeczyły wszystkim zarzutom, jakie postawił prezes NFZ w piśmie odwołującym Łukawieckiego. Zapewnił, że o sprawie powiadomiony jest premier Donald Tusk i zostanie ona natychmiast wyjaśniona, gdy tylko prezes wróci z urlopu. Wiceminister otrzymał stanowisko WKDS, w którym reprezentanci społeczeństwa Opolszczyzny zażądali niezwłocznego anulowania idiotycznej decyzji.
Tydzień później minister Paweł Graś – rzecznik prasowy szefa rządu – powiedział w dwóch ogólnopolskich mediach, że premier lada dzień utnie łeb paranoi, jako że prezes Jacek Paszkiewicz już za trzy dni wraca z wypoczynku. Faktycznie wrócił. I jakby nigdy nic powołał na miejsce Łukawieckiego zastępcę dyrektora szpitala w Legnicy. Filip Nowak musi być osobowością wszechstronną. Gdy już zjechał do Opola na wyznaczony przez Paszkiewicza stolec, okazało się, że jest nie tylko menadżerem służby zdrowia. Zajmuje się również budową wodociągów w Strzelinie. Jakby mu jedno nie wyszło, zawsze będzie mógł być rzucony na inny odcinek.
Prosta analiza powyższych faktów prowadzi do wniosku, że albo wysocy urzędnicy państwowi oszukują opinię publiczną, albo blokują przepływ informacji do premiera. Dobrze, że Donald Tusk ma na Opolszczyźnie prawdziwych i wiernych przyjaciół, czemu pewnie zawdzięcza wyjątkową popularność Platformy w naszym regionie. Nigdzie indziej w wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski nie otrzymał tak wysokiego poparcia, jak w województwie opolskim.
Prawdziwi przyjaciele opisali więc kretyńskie zagrania prezesa NFZ i osobiście dostarczyli list do rąk Donalda Tuska. Wśród sygnatariuszy pisma są marszałek Józef Sebesta oraz wojewoda Ryszard Wilczyński, a także poseł Leszek Korzeniowski, który kieruje w regionie Platformą Obywatelską. Teraz wszyscy mamy już pewność, że premier i zarazem szef rządzącej partii został powiadomiony o groźnej sytuacji. Pojawiły się bowiem uzasadnione podejrzenia, że prezes NFZ posiada władzę niepodzielną, zaś Donald Tusk, jak w starym dowcipie, może mu skoczyć po piwo.
Pewność ta jest o tyle istotna, że Platformę czekają jesienią wybory samorządowe, natomiast w przyszłym roku parlamentarne. Opolszczyzna nie należy do największych województw, jednak kilkaset tysięcy głosów może mieć niebagatelne znaczenie przy obsadzaniu mandatów na Wiejskiej. Teraz już ze stuprocentową pewnością wiemy, że premier wie, iż ma na Opolszczyźnie wielu przyjaciół. Jeszcze ma.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



