FELIETON CEBULI - Plunąć w twarz i do przodu!
Przypadek Łukawieckiego dowodzi, jak nisko stoczyło się państwo polskie, w którym prywata góruje nad rzeczywistym dobrem publicznym, a hipokryzja stała się najwyższą cnotą, w którym nastąpiło całkowite pomieszanie podstawowych norm etycznych. Wystarczy sprytnie sklecić dowolne kłamstwo, żeby skazać upatrzoną osobę, zanim ewentualną winę rozpatrzą powołane do tego konstytucyjne organy. Łukawiecki należał do najlepszych dyrektorów NFZ, ale miał jedną wadę: mówił wprost to, co myśli, więc zdarzało mu się prezentować odmienne zdanie niż prezes centrali NFZ Paszkiewicz. Takich Łukawieckich, zwłaszcza mających rację, na szczytach władzy się nie toleruje, ponieważ stanowią zagrożenie dla piastujących ważne stanowiska. Prezes postanowił więc odstrzelić niewygodnego człowieka. Dziś Łukawiecki kieruje Sanepidem w Krapkowicach, natomiast Paszkiewicz ciągle zasiada w tym samym fotelu, z którego może pluć do woli, gdy tylko przyjdzie mu na to ochota.
Półtora roku temu w obronie Łukawieckiego stanęło całe województwo: od służby zdrowia, po marszałka oraz liderów rządzącej Platformy Obywatelskiej. Nic jednak nie wskórali, bo plucie zawsze wygrywa z przyzwoitością i zdrowym rozsądkiem. Nawet ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz chwaląca wcześniej Łukawieckiego poddała się ciężarowi rzekomych zarzutów, wysuniętych przez prezesa Paszkiewicza. Na protesty płynące z Opolszczyzny nie zareagował premier Donald Tusk.
Przypadek Łukawieckiego jest jedną z tysięcy podobnych historii, stanowiących polską normę niegodziwości. Powszechnie znana jest sprawa założyciela Optimusa, który przez lata dochodził sprawiedliwości, a gdy się już oczyścił z zarzutów, to ze świetnie prosperującej firmy niewiele zostało. Niektórzy bezpodstawnie oczernieni na pierwszych stronach gazet walczą latami o swoje dobre imię, żeby na końcu zadowolić się małym sprostowaniem na ostatniej stronie.
Gdyby Jacek Paszkiewicz miał odrobinę honoru, zdobyłby się dziś przynajmniej na jedno słowo - przepraszam - pod adresem Kazimierza Łukawieckiego. Nie spodziewam się jednak, aby wyszło ono z ust prezesa, bo honor i skłonność do opluwania rzadko idą w parze.
Jeśli się mylę, chętnie udostępnię panu prezesowi nasze łamy.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



