FELIETON CEBULI - No i po urlopie
Wróciłem i czytam, że rozstrzygnięcie wyborcze znajduje się w rękach dwóch milionów obywateli, którzy w pierwszej turze zagłosowali na Grzegorza Napieralskiego. Lider SLD może więc czuć się niczym Cezar w rzymskim amfiteatrze. Uniesie kciuk do góry ze wskazaniem na Bronisława Komorowskiego czy też uchroni przed polityczną śmiercią Jarosława Kaczyńskiego? Czy naprawdę Polacy są tak ograniczeni umysłowo, że bez podpowiedzi nie będą wiedzieli na kogo oddać głos?
Wróciłem i widzę jak nieprawdopodobnie zmienił się szef PiS. Całkiem niedawno chciał delegalizować SLD, swoich adwersarzy stawiał tam, gdzie kiedyś było ZOMO, a tu raptem prawie zakochał się w lewicy. Jestem jednak dziwnie przekonany, że ta miłość przejdzie Kaczyńskiemu nazajutrz po drugiej turze wyborów. Mam przy tym nieodparte wrażenie, że prezes PiS znów traktuje nas jak pozbawionych rozumu idiotów, w dodatku dotkniętych zaawansowaną sklerozą. Tylko od takich ludzi można bowiem oczekiwać, że zapomnieli co działo się jeszcze cztery lata temu w trakcie wdrażania koncepcji IV RP. Jarosław Kaczyński darzył wówczas bezgranicznym uczuciem Andrzeja Leppera, po czym tak mu się odmieniło, że o mały włos nie wsadził swojego wicepremiera za kratki.
Dziś sztabowcy Kaczyńskiego straszą wizją Polski, w której premier i prezydent będą wywodzić się z Platformy Obywatelskiej. Gdy natomiast kraj znajdował się we władaniu braci Kaczyńskich, jakoś tych zagrożeń nie dostrzegali. Tym bardziej, że wtedy rządziła nie tylko jedna partia, ale też jedna rodziną, co nie zdarzyło się jeszcze w żadnej demokracji. Komorowskiego i Tuska więzy krwi nie łączą, więc tego typu monopol nam nie grozi.
Dobrze pamiętamy, jak przerażający był to monopol. Nieustające wojenki polsko-polskie, dzielenie ludzi, codzienne sianie nienawiści. Polacy mieli dość koszmaru we własnym kraju, a świat śmiał się z nas do rozpuku. Po samolikwidacji rządu Jarosława Kaczyńskiego obywatele przekreślili w kolejnych wyborach Prawo i Sprawiedliwość, bo chcieli normalnej Polski. Czy prezes PiS myśli, że o tym też zapomnieliśmy?
Słyszymy dziś, że w niedzielę będziemy wybierać między mniejszym i większym złem. A ja myślę, że w pewnym sensie czeka nas powtórka ostatnich wyborów parlamentarnych. Będziemy wybierać między przewidywalnym Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim, próbującym na potrzeby kampanii wyborczej wmówić nam fantastyczne bajki. W myśl zasady swego propagandysty Jacka Kurskiego, który twierdził, że ciemny lud wszystko kupi.
Wybór zależy od nas. Tylko od nas. Zostając w niedzielę w domach dowiedziemy, że głosząc tę obraźliwą tezę Kurski miał rację.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



