FC Polonia
- Klub powstał dawno, bo w 1986 roku. Kto go zakładał?
- Założycielami klubu byli ludzie z jednej z pierwszych emigracji, która przyjechała do Belgii. Wszystkie te osoby, wyjechały z kraju w latach 80. ze względów politycznych. Pochodzili głównie z Pomorza. Klub powstał z potrzeby realizacji wspólnych zainteresowań jego założycieli. Postanowili oni stworzyć klub polonijny, by mieć okazję do spotkań z rodakami. Na siedzibę klubu zaadaptowano małą piwniczkę w dzielnicy Saint-Gilles. Zaczęto się spotykać towarzysko, podczas weekendów, z całymi rodzinami, organizując grille, dancingi, itp. Z czasem postanowiono stworzyć klub piłkarski, który regularnie, od 1986 r. do dzisiaj, gra w tutejszej lidze amatorskiej. Ligę stworzyli Flamandowie, a siedziba naszej federacji jest w Antwerpii.
- Pełni pan funkcję sekretarza klubu. Kto zajmuje pozostałe stanowiska w zarządzie?
- Prezesem klubu jest Wiesław Cieleń, skarbnikiem - Jacek Królikowski, ja jestem sekretarzem. Funkcję trenera drużyny pełni Wiesław Rapiejko. Ogólnie w działalność klubu angażuje się wielu piłkarzy, np. przy organizacji naszych imprez czy turniejów. Głównie udzielają się ci zawodnicy, którzy są w ekipie najdłużej.
- Z jakich środków klub jest finansowany?
- Utrzymujemy się z organizacji imprez dla Polonii, takich jak bale, zabawy, plus coroczne turnieje piłkarskie dla drużyn polonijnych - takie małe mistrzostwa Beneluksu dla Polaków. Gramy wyłącznie dla przyjemności i przeważnie do tego dokładamy. Obecnie pomagają nam dwie polskie firmy „Rarytas” i „Djoser”.
- Ilu piłkarzy gra w drużynie?
- Obecnie zarejestrowanych jest ponad dwudziestu zawodników, jednak co roku skład się zmienia i następuje zmiana warty. Zawodników, którzy grają od kilku czy kilkunastu lat, zostało siedmiu, jednak dobrze, że wciąż zgłaszają się młodzi miłośnicy futbolu. Poza tym powstały niedawno dwa nowe kluby - Wisła Bruksela i Legia Bruksela i jest to, że tak powiem, konkurencja.
- Narzekacie czasem na braki kadrowe?
- Niestety, ale czasem występuje i taka sytuacja, szczególnie na wiosnę, kiedy nie brakuje kontuzji. Poza tym niektórzy zawodnicy wybrali grę w innych ekipach. Muszę przyznać, że u nas nie jest też lekko - gramy w najwyższej lidze amatorskiej.
- Ile takich amatorskich drużyn istnieje w Belgii?
- Dokładnej liczby nie znam, ale dla porównania: Belgia jest sześciokrotnie mniejszym krajem od Polski, pod względem ludności - czterokrotnie mniejsza, a jest tutaj zarejestrowanych dziesięć razy więcej piłkarzy (ogółem w futbolu zawodowym i amatorskim) niż w Polsce.
- W waszym klubie metryka zawodnika nie ma znaczenia. Grać może każdy?
- Tak, obecnie najstarszy z zawodników ma 41 lat.
- Wielu waszych piłkarzy grało wcześniej w Cresovii Siemiatycze.
- Większość z nas ma przeszłość piłkarską związaną z Cresovią Siemiatycze. W historii F.C. Polonii przewinęło się wielu zawodników z Cresovii, ale z powodów zdrowotnych czy wieku zakończyli już swoje amatorskie kariery. Sam też wcześniej grałem w Cresovii. Pozostali zawodnicy F.C. Polonii grający kiedyś w Siemiatyczach to: Krzysztof Kłopotowski, śp. bramkarz - Adam Wielkosielec, Edward Kaczor, Jan Kuca, Mariusz Malewski, Łukasz Fiedoryszyn. Z Łukaszem jest ciekawa historia, bo to, co się nie udało w Polsce, udało się w Belgii. Mianowicie to, że wystąpił razem ze swoim ojcem - Waldemarem Fiedoryszynem na boisku.
Obecnie w ekipie jest paru chłopaków z Białegostoku, Bielska Podlaskiego, Siemiatycz, Łap, ale też z Nowego Sącza. Kiedyś drużyna głównie opierała się na zawodnikach z Podlasia, teraz to się zmieniło, bo nastąpiły zmiany w dzisiejszej emigracji do Belgii. Teraz przyjeżdżają już tutaj ludzie z całej Polski.
- Drużynę Cresovii gościliście jakiś czas temu w Brukseli.
- Tak, 4 lata temu pomogłem zorganizować kolegom z Siemiatycz tygodniowy obóz. Zagraliśmy wspólny mecz, zakończony wynikiem remisowym 1:1. Ponadto Cresovia rozegrała wówczas jeszcze 2 spotkania z drużynami belgijskimi.
- Środa, godzina 20.00 - obowiązkowa zbiórka na treningu.
- Tak, trenujemy w każdą środę, a w soboty rozgrywamy mecz - jeden u siebie, następny na wyjeździe. Często, po treningu, wspólnie z chłopakami oglądamy mecze, razem też wyjeżdżamy na rozgrywki reprezentacji Polski czy to w piłce nożnej, czy siatkówce. Tak więc trzymamy się razem. Teraz jest łatwiej gdzieś pójść, spotkać się, jest dużo polskich sklepów, dyskotek, kawiarni. Pod koniec lat 80. czy 90. raczej Polacy się tutaj ukrywali niż eksponowali, ale my jako drużyna nie mieliśmy problemu, wiadomo - w grupie zawsze raźniej.
- Kiedy trwa sezon piłkarski w Belgii?
- Zaczynamy w pierwszy weekend września, a kończymy w połowie maja. Ze względu na sprzyjający tutaj klimat raczej gramy non-stop. Czasem się zdarza, że mamy mecz na dzień przed Bożym Narodzeniem. Na początku stycznia wracamy już na boisko. Mecze w lidze amatorskiej trwają trochę krócej - po 35 minut połowa.
- Obecny sezon rozpoczął się dla was całkiem nieźle?
- Tak, bilans meczy to cztery wygrane i jedna przegrana. Zajmujemy obecnie drugie miejsce. Nie chciałbym się chwalić, ale zazwyczaj jesteśmy w czołówce tabeli. Ostatni sezon zakończyliśmy na trzecim miejscu, dwa poprzednie na drugim.
- Jednak sezon 2003/2004 należał już do was.
- Wywalczyliśmy tytuł mistrza. Dalej awansować już nie możemy, bo aby móc awansować wyżej, trzeba mieć spory budżet, a nas na to nie stać. Formą sportową jednak poradzilibyśmy już o dwie ligi wyżej, czyli w tzw. pół-profesjonalnej.
- Czy któremuś z waszych piłkarzy udało się zrobić karierę w lidze zawodowej?
- Tak, w ubiegłym sezonie pięciu naszych kolegów grało w ligach półprofesjonalnych.
- W ostatnim meczu z Warnimont rywale mieli mało do powiedzenia na boisku. Gładko wygraliście 5:1.
- Tak, rozgromiliśmy gości, aż miło. Trzy bramki strzelił Piotr Siedlecki (jak na razie najbardziej bramkostrzelny zawodnik drużyny), karnego wykorzystał kapitan Kazimierz Zieliński, jedną bramkę zdobył Jarosław Brycz. Na chwilę obecną mamy najlepszy atak i obronę w lidze.
- Dziękuję za rozmowę i życzę równie wysokich wyników w kolejnych meczach.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



