DZIAŁOSZYN - Skarga na kierowniczkę bezzasadna
Radni uznali, że Teresa Posmyk dobrze podzieliła środki, które otrzymała z Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, z przeznaczeniem na pomoc celową osobom pokrzywdzonym przez powódź. Jednak jednocześnie uznała roszczenia Koniecznego i przyznała mu 2500 zł. Środków na ten cel mają pochodzić z budżetu gminy a nie z budżetu MGOPS w Działoszynie.
– To co się pisze. Teraz się pisze do burmistrza, żeby zabezpieczył z budżetu dwa i pół tysiąca złotych to jest cyrk niesamowity, na tyle kasy co tu było – mówi Stanisław Cieśla. – A z czego on ma szukać? Takie rzeczy się dzieją w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej to kierowniczka powinna zapłacić za swój błąd – dodał radny.
– Tych pieniędzy fizycznie nie ma. Nie podejrzewam, że kierownik robiła to źle. Ponieważ są kryteria. To są pieniądze publiczne. Ktoś kto nie był nigdy na stanowisku kierowniczym nigdy nie zrozumie jaka to odpowiedzialność dzielenie takimi pieniędzmi – ripostowała radna Agnieszka Ryś. Potem radna Ryś przeczytała kryteria jakie kierowniczka MGOPS otrzymała od wojewody.
– Nie chcę tu nikogo bronić ale skoro nie ma tych pieniędzy to musimy stanąć na wysokości zadania. (…) To jest sprawa zaprzeszła. Co ja mam teraz ze swoich pieniędzy dać – pytała Ryś.
– Trzykrotnie uchylano decyzję pani Posmyk. Znaczy to, że pani Posmyk nie wykonała swoich obowiązków. U mnie była cała kondygnacja zalana – opowiadał Andrzej Konieczny, domagając się wyciągnięcia konsekwencji wobec kierowniczki.
– Przez półtora roku nie dano mi na te remonty. Musiałem je zrobić ze swojej kieszeni. Dwa lata minęły i nie dostałem pieniędzy – skarżył się poszkodowany.
– Poprzedni burmistrz kazał przygotować panu Koniecznemu kosztorys. Robiąc to prawie jakby się podpisał pod tym, żeby przyznać mu jakiekolwiek odszkodowanie – mówił radny Grzegorz Sudomirski.
– Nie ma słowa o fakturach. Dlaczego pani Posmyk mogła przyznać 3000 zł, a przyznała 1500 zł. Dlaczego tak zrobiła? Kryteria są takie, że do trzech tysięcy. A pani kierownik MGOPS-u. Pytam dlaczego komisja rewizyjna uznaje, że człowiek ma dostać 2500 zł a nie np. 1000 zł czy na przykład 5000? – pytał radny.
- My nie jesteśmy przedstawicielem wojewody. Według mnie i komisji należy się panu 2500 zł. Tak, żeśmy doszli do porozumienia. I będziemy wnioskować o taką kwotę – odpowiedziała radna Ryś.
– Słucham tych wypowiedzi. Chciałbym, żeby ktokolwiek z radnych był w takiej sytuacji. Powinna tu być Pani Posmyk. Ja mam do niej wiele pytań- mówił Kazimierz Środa. – Życzę, choć nie powinienem, żeby któryś z radnych był w takiej sytuacji jak ten Pan. Lekką ręką twierdzimy, że skarga jest niezasadna. Myślę, że jeśli ktoś za tym podniesie rękę to będzie wstyd. Pomoc społeczna powinna być u tego człowieka zaraz po zdarzeniu. Wymaga się zarobków, kosztorysów. Kondygnacja mieszkalna była zalana cała. Nie mówmy, że pomoc społeczna zrobiła co miała zrobić. Nic nie zrobiła – podsumował ostro radny Środa.
– Według tych kryteriów mu się nie należało – tłumaczyła Ryś.
– Jak to mu się nie należało. To jest nieprawda – podkreślał radny Środa. - Nie należało mu się od MGOPS-u, a teraz mu się należy od burmistrza tak? – pytał. – No nie róbcie ze mnie wariatki – apelowała radna Ryś.
– Nikt z nas nie ma wątpliwości, że te pieniądze się należą temu Panu. Chwała za to, że komisja rewizyjna była u Pana. My dwukrotnie wzywaliśmy panią Posmyk, bo być może to ona popełniła błąd. Wnioskuję o przyjrzenie się jeszcze raz Pani Posmyk. Dziwie się przyznawanie kwoty naszym kosztem – mówiła radna Anna Jagieło-Kępińska.
– Ja mam pytanie kiedy ten kosztorys był robiony? Komisje się zwołuje, żeby pogrążyć Panią Posmyk – stanął w obronie kierowniczki radny Zygmunt Mordal.
– Pytacie czy Koniecznego satysfakcjonuje 2500 zł? Sponiewierano człowieka, jego całą rodzinę przez półtorej roku. Chodził po różnych sądach, pisał, odpisywał, składał dokumenty. Ja mieszkam nad wodą i widzę losy ludzi… Nie życzę, by kogoś spotkało to co jego. Ludzie tu jest tragedia! Trzeba pomóc temu człowiekowi. Wnioskujecie Państwo o kwotę 2500 zł, żeby zapłacił burmistrz. A ja wnioskuję, żeby to była kwota 5 tys. zł i żeby zapłacił to kierownik MGOPS-u. I tu będzie sytuacja w porządku – mówił Cieśla. – Wiem jak są pieniądze dzielone i kto je dostaje i mam wątpliwości – dodał radny.
– My byliśmy u Pana z Godszlingiem i Chalińską. Pytaliśmy jaka kwota Pana satysfakcjonuje. Powiedział Pan 2500 zł. Ja albo nie nadaję się do tej komisji, albo do tej rady. I teraz wychodzi na to, że albo komisja jest niekompetentna albo nie wiem… – zastanawiała się Agnieszka Ryś
– Mam formalny wniosek, żeby przenieść sesję na poniedziałek i zaprosić Panią Posmyk. Ona powinna się ustosunkować do tych zarzutów – zgłaszał radny Kazimierz Środa. Jednak jego wniosek pozostał bez echa i nie został poddany pod głosowanie.
Radny Jan Bociąga podał kolejny formalny wniosek, że skargę należy uznać za zasadną, bo kierowniczka nie dopełniła obowiązków. Przewodniczący, inaczej niż w przypadku wniosku Środy, poddał pod głosowanie propozycję radnego Bociągi. Jednak po przegłosowaniu wniosek upadł. Za głosowało pięciu radnych, przeciw ośmiu.
Dokładnie odwrotnie wyglądały wyniki, kiedy głosowana była uchwała przygotowana przez komisję rewizyjną. Uchwałę przyjęto stosunkiem głosów osiem za, pięć przeciw. – Osuszałem budynek. To pieniądze nie były z budżetu gminy. Były z województwa i pani Posmyk je oddała. Powinna za to odpowiedzieć – sfinalizował sprawę Andrzej Konieczny.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



