DĘBICA - Kolega wygrał, radny zarobił
Smoła jest przedsiębiorcą. Razem z bratem prowadzi firmę Transkop, zarejestrowaną w Pilźnie. Zanim został radnym, startował w przetargach organizowanych przez miasto Dębica. W listopadzie 2010 roku złożył ofertę na wykonanie umocnienia brzegów potoku Kawęckiego. Nie miał konkurentów. Ale wtedy dzisiejszy radny, radnym jeszcze nie był. Został nim 8 kwietnia 2011 roku, jako członek Komitetu Pawła Wolickiego. Zastąpił Krzysztofa Krawczyka, powołanego na stanowisko wiceburmistrza. Miesiąc później przetarg na remont koryta potoku Kawęckiego wygrywa firma zarejestrowana w Gliniku: Usługi Brukarsko – Budowlano – Handlowe Jan Wrona. Wartość oferty to prawie 750 tys. złotych. Co ma z nią wspólnego Mateusz Smoła, wówczas już radny? Wiele, bo okazuje się, że w wykonaniu miejskiej inwestycji uczestniczyła właśnie jego firma. Sam radny relacjonuje to tak: z Janem Wroną znają się od lat.
- W tej branży wszyscy się znają – potwierdza tę zażyłość Wrona.
Współpracowali już wcześniej, między innymi przy budowie drogi Machowa - Czarna. Wrona mówi, że niedługo potem, jak wygrał przetarg na inwestycję w Dębicy, miał wypadek. Zatrudnił więc firmę Smoły jako podwykonawcę. Dalej już wiadomo.
Wcześniej nie i więcej nie chce
Mateusz Smoła zapewnia, że wszystkich robót nie wziął. Tylko część. Przy remoncie potoku pracował jego sprzęt, a także pracownicy firmy Transkop. Pytany, czy jako samorządowiec nie czuje dyskomfortu zarabiając na miejskiej inwestycji odpowiada, że nie. Bo to nie jest tak, że on sam zarabia. Ma firmę, w niej zatrudnia ludzi.
- Gdybym odrzucał możliwości zarobkowania, to musiałbym zamknąć interes – wyjaśnia.
Zapewnia, że będąc radnym, nigdy wcześniej, ani później nie był już podwykonawcą żadnej budowy, czy remontu finansowanego z budżetu miasta.
- I pewnie już nie będę – zauważa.
Dla burmistrza problemu nie ma
Krzysztof Krawczyk, który ustąpił Smole miejsca w Radzie Miasta jest zdziwiony, że w ogóle pytam o etyczną stronę postępowania radnego. Dla niego sprawa jest jasna: skoro przepisy nie pozwalają uczestniczyć w przetargu, a nie mówią nic o podwykonawstwie,
to znaczy, że problemu nie ma i radny jest w porządku.
- Czemu pani myśli, że to nieetyczne? - zastanawia się wiceburmistrz.
I wprost mówi, że sytuację, w której radni nie mogą budować miejskich dróg i szkół, uważa za nieporozumienie. Bo obowiązujące przepisy blokują drogę do zarobków lokalnym przedsiębiorcom w postaci radnych właśnie. Więc fakt, że Jan Wrona na samorządowej inwestycji pozwolił zarobić radnemu, dla Krzysztofa Krawczyka jest wręcz wart pochwały.
- Powinniśmy się cieszyć, że wziął kogoś stąd, od nas – przekonuje Krawczyk.
A w ogóle o udziale radnego w naprawie potoku nic nie wiedział. Myślał, że firmę ma jego brat. Więc według wiceburmistrza, tym bardziej nie ma o czym rozmawiać.
Byłoby uczciwiej
Jasno trzeba zaznaczyć, że radny Smoła przepisów nie złamał. Wykorzystał tylko lukę, jaką stwarzają te obowiązujące. Pod względem prawnym jest więc czysty. Pod względem etycznym nie do końca. Taką opinię podziela Maria Mazur, liderka Dębickiej Grupy Obywatelskiej. Przyznaje, że nikt radnemu nie zabrania działalności gospodarczej, ale też podkreśla, że lepiej by było, gdyby trzymał biznes z dala od publicznych pieniędzy.
- Tak po prostu byłoby bardziej przejrzyście. I uczciwiej - ocenia.
W samorządach nie brakuje przedsiębiorców. Dobrze, by pamiętali o tej zasadzie. Wszyscy!
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



