DĘBICA - Kij w mrowisko, czyli debata coraz bliżej
Stąd nie dziwił też apel Elżbiety Kęsik, dyrektorki Miejskiego Ośrodka Kultury skierowany do Andrzeja Reguły, wicewojewody podkarpackiego.
- Panie wojewodo - nasz wniosek dotyczący remontu sali, w której jesteśmy jest na liście rezerwowej. Czeka na akceptację - upominała się ze sceny.
Nie pomagacie, to i nie przeszkadzajcie
Jednak dopiero dyskusja, którą podczas imprezy zainicjował Jan Michalak, okazała się kijem wbitym w mrowisko. Bo nie wszystkim spodobało się, że odbyła się przy pełnej sali. Że słowa, które do tej pory wypowiadane były tylko po cichu, tym razem usłyszało zbyt wielu.
Jak np. te wypowiedziane przez Pawła Adamka, który stwierdził, że jeśli władze nie pomagają ludziom kultury, niech im przynajmniej nie przeszkadzają. Jan Michalak tłumaczy to w prosty sposób.
- Nie chcemy niczego burzyć, wręcz przeciwnie. Chcemy budować, bo zależy nam na kulturze tego miasta. Może właśnie w czasach trudnych dla Dębicy możemy stworzyć jakąś platformę porozumienia - przekonuje.
Chce rozmawiać, ale z przedsiębiorcami
Tak on, jak i Elżbieta Kęsik zgodnie twierdzą, że potrzebna jest debata dotycząca przyszłości miejskich domów kultury, jak i pieniędzy przeznaczanych na ich działanie.
Mieliby w niej wziąć udział przede wszystkim przedstawiciele i animatorzy kultury, władze miasta, skarbnik i radni.
Szefowa MOK-u ma co prawda inną wizję takiej rozmowy, niż ta, którą Jan Michalak zainicjował podczas spotkania w DK Mors, ale przyznaje, że ta również była potrzebna.
- Choćby po, to żeby przypomnieć ludziom, że problem cały czas istnieje i zainspirować ich do myślenia - mówi.
A Elżbieta Kęsik inspirować chce nie tylko władze, które jak twierdzi, mają już to na uwadze, ale też dębickich przedsiębiorców.
Szczególnie że, jak mówi, MOK ma już kilku zaprzyjaźnionych i wielokrotnie mógł liczyć na ich pomoc.
- Włączali się m.in. w organizację tegorocznych Dni Dębicy i już zapowiedzieli się na kolejne. Myślę, że i w tej sprawie nie odmówią nam pomocy - przekonuje.
Szefowa dębickiej kultury chce, aby do debaty doszło jeszcze w tym roku, póki przyszłoroczny budżet jest w fazie budowy. I zapewnia, że dojdzie, choć z uwagi na stan finansowy miasta na jej owoce trzeba będzie poczekać znacznie dłużej.
Warzecha i Moskal mogą się wykazać
Dlatego też pomocy szuka nie tylko na lokalnym szczeblu. Zdaje sobie sprawę, że bez pieniędzy z zewnątrz o inwestycjach, których wymaga Mors i Śnieżka może tylko pomarzyć. Dlatego liczy też na przedstawicieli w województwie i parlamentarzystów. Choć nie tylko.
Wizytę w Dębicy zapowiedziała już m.in. Zina Jarmoszuk, dyrektor departamentu mecenatu państwa w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z którą Elżbieta Kęsik chce rozmawiać na ten temat.
- Chciałabym, aby w Dębicy powstała przynajmniej jedna sala widowiskowa z prawdziwego zdarzenia. Jak już mówiłam wielokrotnie, to się po prostu mieszkańcom należy - kończy dyrektorka MOK.
I oby podobnie myśleli i inni. A przynajmniej ci w Ratuszu.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



