CHOJNICE - Szwajcarski ekolog idzie wzdłuż berlinki
Martin Vosseler nie ma swojej rodziny, co jak mówi, ułatwia zaangażowanie w akcje ekologiczne. – Moi przyjaciele są dla mnie jak rodzina – mówił Szwajcar.
Martin Vosseler jest działaczem proekologicznym. Od kilkunastu lat samotnie lub z przyjaciółmi organizuje wyprawy, mające na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na problemy ekologiczne. – Przeciwstawiamy się energii uzyskiwanej z paliw kopalnych oraz energii nuklearnej. Promujemy natomiast źródła odnawialne – wyjaśniał Martin Vosseler.
Po lądzie i morzu
Tegoroczna wyprawa piechura nie jest pierwsza. W 1999 roku przeszedł on pieszo z rumuńskiej Konstancji do Santiago de Compostella w Hiszpanii. Zajęło mu to 10 tygodni. Cztery lata później w niespełna pół roku przeszedł z Bazylei do Jerozolimy. W roku 2008 przeszedł Stany Zjednoczone z zachodniego na wschodnie wybrzeże. W 2007 roku wraz z czterema przyjaciółmi przepłynął Atlantyk katamaranem o napędzie słonecznym.
Postoje w Nieżychowicach i Czersku
Szwajcar, z wykształcenia lekarz medycyny, wyruszył z Bazylei 9 maja. Trasa wyprawy „SunWalk 2011” biegnie przez Szwajcarię, Niemcy, Polskę, Obwód Kaliningradzki, Litwę, Łotwę, Estonię i Rosję. 14 czerwca Martin Vosseler doszedł na stację w Nieżychowicach. – Dziś wystartowałem z Barkowa. Jutro postaram się dojść do Czerska, gdzie poszukam hotelu – mówił Vosseler. Szwajcar metę „Marszu Słonecznego” zaplanował na 20 lipca.
Spotkał miłych ludzi
Aktywista ekologiczny dobrze wspomina polską część trasy.
– Ludzie tutaj są bardzo mili. Macham do nich, a oni do mnie. Czasem kierowcy przystają. Mówią mi, że widzieli mnie parę dni wcześniej. Dostałem nawet pieniądze, by kupić sobie coś lepszego do jedzenia – opowiadał piechur. – Chcemy promować ochronę planety, która przez zmiany w środowisku jest zagrożona, krwawi. W Polsce i Rosji czyste formy energii są na samym początku rozwoju – komentował gość ze Szwajcarii.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.


