CHOJNICE - Szajka bandytów, co to przed niczym się nie cofa
Andrzej B. - 21 lat, miejsce stałego pobytu: chojnicki areszt śledczy. Michał K. – 30 lat, jest sąsiadem Andrzeja B. Marcin K. ma tylko 19 lat, a zna już zapach więziennych korytarzy. Mateusz W. – 21 lat, też aktualnie mieszka w areszcie. Podobnie jak 26-letni Michał W. Marek B. za kratki nie trafił, ale jest pod dozorem kuratora. Co zrobili, że w tak młodym wieku już siedzą za kratami?
Upatrzyli, śledzili i okradli
Na początku stycznia Michał K. i Mateusz W. umówili się na wspólny napad. Postanowili zaatakować pracownicę jednego ze sklepów, gdy ta będzie wracała do domu z dziennym utargiem. Najpierw obserwowali kobietę. 12 stycznia wraz z kolegami zaatakowali. Michał W. miał forda escorta. Najpierw wysiadł z niego Marcin K. Miał obserwować kobietę. Szofer wraz z Mateuszem W. i Michałem K. odjechali kawałek dalej. Tam najbrutalniejszy z całej bandy Mateusz W. zaczaił się na kobietę. Kiedy ofiara go mijała, on podłożył jej nogę. Kobieta przewróciła się, napastnik wyrwał jej torebkę i uciekł. Wskoczył do samochodu. Wraz z kolegami podzielił się prawie 3 000 złotych. Ukradli też bilety MZK warte 4 000 złotych.
Upatrzyli, śledzili i brutalnie pobili
Na kolejny napad umówili się Michał K., Andrzej B., Marcin K. i Mateusz W. Koledzy stali na czatach, a Mateusz W. znów miał napaść na kobietę. Koło Chojnickiego Domu Kultury podbiegł do kobiety, przewrócił ją na ziemię i próbował wyrwać torebkę. Kobieta broniła się. Wszystko widział Marcin K. 19-latek podbiegł i zaczął uderzać kobietę po głowie i karku. Bił tak długo i mocno, aż ofiara poddała się. Bandyci wzbogacili się o 150 złotych. Za te pieniądze poszli się najeść do baru.
Włamali się i ukradli automaty
Marcin K. brał udział w jeszcze jednym rozboju. Wraz z Patrykiem B. i Patrykiem P. napadł na kolejną ekspedientkę. Nie udało im się jednak ukraść torebki. Nie są to jednak jedyne przestępstwa, jakie na koncie mają członkowie szajki. Mateusz W., Marek B. i Michał K. 23 listopada 2010 włamali się do jednego z barów i ukradli papierosy i alkohol warte 4 200 złotych. Pięć dni później z tego samego lokalu ukradli towaru na kwotę 5 000 złotych. Na początku grudnia włamali się do innego baru, z którego ukradli automat do gier. Sprzęt był wart 7 000 złotych, a w środku były jeszcze ponad 2 000 złotych w bilonie. Kolejnej nocy włamali się do innego lokalu i również wynieśli automat, tym razem o wartości 12 000. W środku były ponad 3 000 złotych.
Posiedzieli i przyznali się
Prokuratura ma całą listę przestępstw, które udowodniła młodym ludziom. Są włamania do sklepów spożywczych, z komputerami, a nawet próba włamania do przedszkola. Mateusz W., Andrzej B. i Marek B. przyznali się do winy. Michał K. przyznał się jedynie do kradzieży, do współudziału w rozbojach już nie.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



