CHOJNICE - Ministrant księdza Stasia
Chłopiec w październiku skończył dziesięć lat. Jednym z większych wydarzeń ubiegłego roku w życiu Piotrka było przystąpienie do pierwszej komunii świętej. Chłopiec nie chodzi o własnych nogach. Głównie porusza się na wózku, ale jak chwyci się go pod pachy, to przebiera nogami. Takim sposobem matka poprowadziła syna do ołtarza.
- Z opowiadań wiem, że ludzie w kościele byli wzruszeni. Nie mogli opanować łez. Zresztą ja też – mówi Ewa Dyląg.
Dzwoni w kaplicy
Chłopiec marzył, by zostać ministrantem. Komunię przyjął w maju, a już po miesiącu służył przy ołtarzu. Teraz jest ministrantem w kaplicy szpitalnej u księdza Stanisława Stolca.
- Odkąd tylko Piotrek zaczął mówić, że chce być ministrantem, pomyślałam o księdzu Stanisławie – mówi mama chłopca. Kilka lat temu pani Ewa zapadła w śpiączkę. - Pierwszą osobą, która zobaczyłam po przebudzeniu, był ksiądz Stanisław. Moim rodzicom dodawał otuchy i do tego kapłana mam sentyment - mówi Ewa Dyląg.
O tym, że Piotrek służy w kaplicy, zadecydowały też kwestie techniczne. Nie ma tam schodów do pokonywania, jest kameralnie i ciepło.
- Piotrek w zimnym kościele, by nie wytrzymał całej godziny – mówi mama Piotrka.
Piotrek nie czyta pisma, ale dzwoni dzwonkiem. - Jest bardzo dumny. Zawsze spojrzy na mnie, czy dobrze mu poszło – dodaje Ewa Dyląg.
Rehabilitacja z procenta
Dzięki pomocy Czytelników Piotrek jest rehabilitowany. Pieniądze z jednego procenta przeznaczane są na leczenie chojniczanina. Chłopiec robi się sprawniejszy. Potrafi się rozebrać, w niedzielę po raz pierwszy sam założył bluzę. Piotrek jest w trzeciej klasie. Uczy się w Szkole Podstawowej nr 3 w Chojnicach. Postępy w nauce, choć powolne, ale są.
- Z polskiego jest lepiej. Mieści się w liniach. Dla niektórych jego pismo może być dość niewyraźne, ale ja widzę różnicę – mówi mama chłopca.
Najbliższy wyjazd rehabilitacyjny ma zaplanowany w lutym. Koszt jednego turnusu to ponad cztery tysiące złotych.
- Kupimy stabilizator bioder – mówi Ewa Dyląg. To pas, dzięki któremu Piotrek będzie prosto siedział. - Grozi mu skolioza i dlatego potrzebny jest ten sprzęt – mówi mama Piotrka. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie wsparcie ze strony ludzi dobrej woli.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



