Pobierz widget

Branża uzależniona od euro

02 październik 2009, 21:16
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Andrzej Starkiewicz, przedsiębiorca turystyczny, przewoźnik międzynarodowy. Wprowadzenie euro ustabilizowałoby sytuację ekonomiczną w firmach operujących na rynkach międzynarodowych. Oczywiście nie można tego robić szybko i na siłę, a w momencie, gdy sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie się unormuje. Ceny frachtów wyrażane są w euro.
Branża uzależniona od euro

Andrzej Starkiewicz, przedsiębiorca turystyczny, przewoźnik międzynarodowy.

Dotyczy to całej Europy, także tych krajów, które nie należą do eurolandu. Na przykład cena frachtu z Brukseli do Moskwy i odwrotnie podawana jest w euro. Polscy przewoźnicy muszą jednak swoje koszty rozliczać w złotówkach i w bezpośredni sposób są uzależnieni od kursów walutowych. Zakup autobusu, ciągnika siodłowego, czy części zamiennych też odbywa się w euro. Podobnie z paliwem: większość ropy lub benzyny kupujemy zagranicą. Nie obawiałbym się wzrostu cen na rynku wewnętrznym po wprowadzeniu euro, ale pod warunkiem, że na właściwym poziomie ustalimy kurs wymiany.

Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że ten kurs powinien kształtować się w przedziale 3,90 - 4,10 za euro. Zbyt niski i zbyt wysoki kurs jest dla przedsiębiorstw szkodliwy, dla całej gospodarki zresztą też. Na mocnej złotówce tracą eksporterzy i przewoźnicy. Gdy złotówka słabnie - czyli rośnie cena euro -  wzrastają nam koszty zaopatrzeniowe, a w kraju może wzrosnąć inflacja.

Od kursu euro jeszcze bardziej uzależniona jest branża turystyczna. Przychody branży w ostatnich dwóch latach są niestabilne. Mogą być znacznie wyższe od średnich za poprzednie lata, albo niższe, dlatego firmy turystyczne planują przychody z dokładnością plus minus 15 -  20 proc. Tak duże rozbieżności spowodowane są  znacznymi zmianami kursowymi oraz spowolnieniem gospodarczym. Turystyka przyjazdowa spada, gdy złotówka jest silna. Polska staje się wtedy droga dla obcokrajowca. Tak było na przykład w 2008 r., gdy euro kosztowało nieco powyżej 3 zł.

Wyraźnie odczuwaliśmy brak klientów z Europy Zachodniej, którzy wypoczywali prawdopodobnie w krajach strefy euro. Wtedy też wielu Polaków wyjeżdżało zagranicę na wypoczynek. Cierpiała krajowa turystyka, spadło obłożenie w ośrodkach wypoczynkowych. Gdy euro podrożało, zainteresowanie wypoczynkiem krajowym relatywnie wzrosło. Przestało się opłacać wyjeżdżać do innych krajów. Nie oznacza to jednak, że gwałtownie wzrosły przychody w branży, bo równocześnie Polacy wskutek spowolnienia gospodarczego ograniczyli konsumpcję, w tym wyjazdy urlopowe. Wydatki na wypoczynek należą do tych, które najszybciej można zredukować i w ten sposób zaoszczędzić na przyszłość. W branży turystycznej ważna jest więc stabilizacja, a ta uzależniona jest w dużej mierze od kursów wymiany złotówki w stosunku do euro i dolara.

Artykuł wyświetlono 1071 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Zbyszko Przybylski zarabia dwa razy więcej niż premier Donald Tusk...
Jutro na dwie godziny zostanie zablokowana droga krajowa nr 5 w...
Tylko do 21 października (piątek) 2011, do północy czekamy na...
Wnuk pobił babcię tak dotkliwie, że trafiła do szpitala. Pobił ją,...
Szósty grudnia, a mikołajów jak na lekarstwo. - Nie widać ich na...